feather, nature, grasses-7009025.jpg

Która część Twojego życia woła dziś o uwagę?

Są pytania, które lubimy, bo pozwalają szybko znaleźć odpowiedź. I są takie, które bardziej przypominają lustro. Nie rozwiązują problemu. Nie podpowiadają, co zrobić. Zmuszają jedynie do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na siebie z nieco innej perspektywy.

Od pewnego czasu wracam do jednego z nich.

Która część Twojego życia woła dziś o uwagę?

Za każdym razem, kiedy je sobie zadaję, mam ochotę odpowiedzieć od razu. Wydaje mi się, że przecież wiem. Że chodzi o pracę, bo ostatnio jest jej za dużo. Albo o odpoczynek, bo znowu śpię za krótko. Czasem myślę o relacjach, czasem o zdrowiu. Dopiero po chwili orientuję się, że ta pierwsza odpowiedź najczęściej dotyczy tego, co akurat najbardziej zajmuje moją głowę. Niekoniecznie tego, co rzeczywiście wymaga uwagi.

Mam wrażenie, że tak funkcjonujemy na co dzień. Kiedy coś zaczyna nam doskwierać, niemal automatycznie szukamy rozwiązania. Jeśli jesteśmy zmęczeni, planujemy urlop. Jeśli czujemy napięcie, próbujemy zwolnić. Jeżeli brakuje nam satysfakcji, zastanawiamy się nad zmianą pracy. Bardzo lubimy myśleć w kategoriach prostych zależności: jest problem, więc trzeba znaleźć jego przyczynę i ją usunąć.

Nie zawsze jednak to, co najbardziej odczuwamy, jest źródłem trudności.

To trochę tak, jak z bólem kolana. Czasami rzeczywiście problem znajduje się właśnie tam. Innym razem przyczyną okazuje się sposób chodzenia, napięcie mięśni albo przeciążenie zupełnie innej części ciała. Leczymy miejsce, które boli, podczas gdy organizm od dawna próbuje powiedzieć nam coś znacznie ważniejszego.

Coraz częściej myślę, że podobnie jest z naszym życiem.

Kiedy mówimy: „jestem przemęczona”, wcale nie musi chodzić wyłącznie o brak snu. Kiedy powtarzamy, że potrzebujemy odpoczynku, być może nie chodzi tylko o kilka dni wolnego. Zdarza się, że człowiek wraca z wakacji i już po tygodniu czuje dokładnie to samo co wcześniej. Nie dlatego, że źle odpoczywał. Być może dlatego, że próbował odpowiedzieć na pytanie, którego sobie nie zadał.

Zastanawiam się czasem, jak często mylimy rozwiązanie z potrzebą. Jak często jesteśmy przekonani, że wiemy, czego nam brakuje, podczas gdy tak naprawdę zauważamy jedynie najbardziej widoczny objaw.

To właśnie dlatego od lat tak bliski jest mi model równowagi w Pozytywnej Psychoterapii.

Nie dlatego, że porządkuje życie w cztery obszary. Takich modeli psychologia zna wiele. Urzeka mnie coś innego. Przypomina, że człowiek jest całością, a żadnej części tej całości nie da się zrozumieć w oderwaniu od pozostałych. To, co dzieje się w naszym ciele, bardzo często ma związek z relacjami. Trudności w relacjach mogą odbierać sens pracy. Nadmierne zaangażowanie w pracę potrafi zagłuszyć potrzebę odpoczynku. A brak przestrzeni na pytania o sens i wartości przez długi czas pozostaje niezauważony, bo nie boli tak wyraźnie jak przemęczenie czy bezsenność.

Być może właśnie dlatego odpowiedź na pytanie, która część naszego życia woła dziś o uwagę, tak rzadko jest oczywista.